sobota, 27 maja 2017

 

2013-10-27

Likwidacja Komisji Majątkowej

Unia pracy od kilku lat była orędownikiem likwidacji Komisji Majątkowej regulującej zwrot dóbr kościelnych  „prawowitemu właścicielowi”. I po 20 latach w listopadzie 2010 r. rząd przyjął  projekt nowelizacji ustawy o stosunkach państwo-Kościół, która 31 stycznia 2011 r. ma zakończyć działalność Komisji Majątkowej.

Komisja Majątkowa, powołana do życia ustawą z 17 maja 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła rzymskokatolickiego, przez ponad 20 lat działalności rozpatrywała wnioski dotyczące przywrócenia lub przekazania własności nieruchomości lub ich części. W jej 12-osobowym składzie zasiadało po sześciu przedstawicieli MSWiA i sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski.
Komisja wielokrotnie była krytykowana m.in. za to, że większość decyzji zapadało bez konsultacji z samorządami czy zarządcami nieruchomości. Media donosiły też, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być one zaniżane. Do tego dochodziły prokuratorskie zarzuty korupcji i oszustw w stosunku do pewnych osób związanych z tą komisją.

Według ekspertów z SLD, powołujących się na dane komisji, od początku działalności przekazała ona Kościołowi ponad 500 nieruchomości za ponad 24 mld zł i grunty rolne o powierzchni 76 tys. ha. Dane kościelne są inne i mówią tylko o 107,5 mln zł odszkodowania za mienie utracone w PRL.

Jak widać rozbieżności są olbrzymie wynikające pewnie ze sposobu szacowania odzyskanego przez Kościół mienia.

Według przyjętego przez rząd projektu, sprawy związane z roszczeniami, a nie rozpatrzone do tej pory, będą rozpatrywane na zwykłych zasadach, na drodze sądowej. Takie rozwiązanie Episkopat przyjął bez zastrzeżeń, gdyż już wcześniej, przy okazji wybuchających afer wokół komisji, sugerował takie rozwiązanie. I w tym miejscu zaczyna się najciekawsze część kontynuacji tematu odzyskiwania przez Kościół utraconego majątku.

Nie tak dawno przed Sądem Okręgowym w Poznaniu zapadł wyrok nakazujący  przywrócenie prawa własności w stosunku do 39 spornych działek oraz zapłatę tytułem odszkodowania w wysokości ponad 75 milionów złotych na rzecz poznańskiej parafii pod wezwaniem Św. Jana Jerozolimskiego. Spór w poznańskim sądzie dotyczył  terenów wokół Jeziora Maltańskiego.  Chodzi o powierzchnię o wielkości 1,8 ha, które Kościół stracił  na mocy dekretu wywłaszczeniowego w latach 50.

Parafia żądała od miasta Poznań i Agencji Nieruchomości Rolnych zwrotu 49 działek  lub odszkodowania w wysokości 4.866.000 złotych. Jednak w ostatnim dniu procesu po przedstawieniu opinii przez biegłego sądowego żądanie to wzrosło do 97 milionów złotych.

Pozwani czyli Skarb Państwa i miasto Poznań żądali oddalenia pozwu jako całkowicie bezzasadnego gdyż nie ma żadnej podstawy prawnej dochodzonego roszczenia, a parafia nie udokumentowała zaistnienia jakichkolwiek przesłanek do przyjęcia odpowiedzialności przez miasto.

Sąd Okręgowy orzekł, że parafia otrzyma 75,5 mln zł odszkodowania za stracone ziemie. Wypłaci je Ministerstwo Finansów. Sąd uznał, że część działek jest niezabudowana i tym samy miasto może je zwrócić parafii i dlatego zmniejszył wysokość odszkodowania. Widać z tego, że dla sądów majątek kościelny to sprawy tabu, w które nie warto się wgryzać.

Pikanterii temu wszystkiemu dodaje fakt, że historycznie, w okresie zaborów, ziemie te były kupione przez mieszkańców Poznania ze środków zgromadzonych patriotyczną zbiórką publiczną.

majątek kościelny to sprawy tabu, w które nie warto się wgryzać. Gratulujemy Kościołowi (choć nie powinniśmy) jego dalekowzroczności i przewidywania korzystnych dla siebie rozwiązań. To przecież ponad 2 tysiące lat ciężkiej pracy.

Tak więc, warto się zastanowić, czy warto było likwidować Komisję Majątkową, która de facto, może byłaby mniej hojna dla Kościoła, niż sądy powszechne.

 

źródło: pap (dane)

 

Szanowne Koleżanki i Koledzy, Drodzy Sympatycy, Szanowni Czytelnicy,

Minęły wybory do samorządu a na nas spadają różnorodne plagi. Pogłębia się kryzys gospodarczy pozostawiając wiele rodzin bez pracy i środków do życia. Wzrost bezrobocia przyspiesza, zaś władza się bawi naszym kosztem. Dzisiaj już widzimy, że zaufanie dla rządzących zostało zniweczone. Dziura budżetowa rośnie i brakuje środków niemal na wszystko. Tylko psy i koty mają się lepiej, bo mają swoje schroniska i mają co jeść.

Nas najbardziej niepokoją wykluczenia i pogłębiające się enklawy biedy, nędzy i ubóstwa. Jak by tego było mało rząd doprowadził do tego, że brakuje pieniędzy także na leczenie nas. Wielu ludzi nie może być poddanych leczeniu z uwagi na ogromny bałagan w służbie zdrowia spowodowany urządzaniem się na tej służbie ludzi związanych z rządzącymi.

Pamiętajmy więc, gdyż zbliżają się wybory do parlamentu europejskiego. Nie dajmy się ogłupić i dobrze się zastanówmy przed wrzuceniem kolejnej kartki z głosem do urny wyborczej. Nie pozwólmy sobie mydlić oczu obietnicami, bo nimi jak mówi ludowe porzekadło jest piekło wybrukowane. Bierzmy sprawy w swoje ręce i mądrze decydujmy bez brania pod uwagę miss piękności plakatów, czy też nikomu nie potrzebnych obietnic. Odrzućmy krasomówstwo i patrzmy bardzo realnie na to co będzie następnego dnia po wyborach.


Wszelskie prawa zastrzeżone.